czwartek, 19 kwietnia 2018

Dzielenie się duchową wiedzą - wizja

Wizja - 2018.04.19

Dzielenie się duchową wiedzą


To, że Bóg zachęca mnie do dzielenia się moją wiedzą duchową to oczywiste dla mnie od dawna. Ciekawe, że to właśnie Bóg interweniuje w tej sprawie! Banalnie można by powiedzieć, że Bóg nie ingeruje by zmieniał ktoś swoje życie, zwłaszcza kiedy Boga o to nie prosi. Podstawowym powodem tego twierdzenia jest, że sami zbieramy doświadczenia życia i nie Boga a siebie musimy obarczyć skutkami swych wyborów. Tylko tak się uczymy i zmieniamy.

Nieco mądrzejsi, albo raczej zaawansowani na drodze duchowej oddają swoje życie Bogu, a wtedy faktycznie dochodzi do interwencji Boga, co nazywamy intuicją, czy Boskim prowadzeniem. Jednak co innego podpowiedzi co jest korzystne a co nie, a co innego nakaz Boga. Porady można dostosować do swoich wyobrażeń, a nawet zignorować i prosić o prowadzenie na innym wybranym kierunku. Przy nakazie za zmianę kierunku są przykre skutki. W końcu to nakaz.

Kogo dotyczy nakaz?


Kiedy przyjrzymy się Biblii, to nakazowi podlegali wszyscy prorocy. Teraz byśmy powiedzieli na nich PRZEBUDZENI. To Oni przynoszą najczystszą wiedzę duchową i nie przychodzą by cieszyć się światem czy zadowalaniem zmysłów, ale aby tę duchową wiedzę przekazywać, są do tego POWOŁANI. Takie jest założenie Ich przyjścia. Stąd zgubienie swej drogi, zaniechanie tego zadania wiąże się z korygującą interwencją Boga. Bóg edukuje ten świat duchowo poprzez Urzeczywistnione dusze i Bóg tego zadania pilnuje osobiście.

Wizja
Jestem na dość otwartej przestrzeni, typowej dla parku. Jednakże w wizji nie widzę całości otoczenia lecz mą uwagę przykuwa drzewo. Czułem, że ono mnie dotyczy. Drzewo bardzo mocne, wysokie i głęboko ukorzenione. Widziałem to po tym, że od pnia, przy ziemi nie rozchodziły się korzenie na boki. Ten fakt w wizji mi był podkreślony. Nagle wokół pnia zaczęła wypływać woda. Tak jak by pod drzewem biło źródło. Jednak w tej wizji przyszło zrozumienie, jako część tej wizji, że to korzenie pompują tę wodę. Korzenie pompują wodę do pnia, ale tu jeszcze korzenie dzieliły się tą wodą z roślinkami na powierzchni. Widziałem jak ta woda płynie pomiędzy trawy, kwiaty i krzewy. Te rośliny miały płytkie korzenie i nie mogły sięgnąć wody, którą dosięgło drzewo.

Zaraz potem przyszła druga wizja, kiedy stałem pod drzewem wielokroć potężniejszym. Tak wysokim, że nie widziałem korony liści. Jednak po korze poznałem że to buk. Jasne było, że w wizji, że symbol drzewa został odniesiony do Boga.

Droga Bodhisattwy

Z założenia bodhisattwa poświęca się duchowej edukacji ludzkości. Bodhisattwa dzieli się swoją wiedzą duchową i Urzeczywistnieniem. To obowiązek każdego Oświeconego. Do tego, by nie doszło do „zgubienia swej drogi” często sam dla siebie codziennie powtarza Wielkie Ślubowania. To staje się kręgosłupem życia. Potężnym nieporuszanym drzewem głęboko ukorzenionym w duchowości. Aż ostatecznie drzewem Oświecenia. Budda medytował pod drzewem i osiągnął Oświecenie, stąd taka symbolika dla duchowej stabilności i wzrostu. Woda w wizji symbolizuje duchową wiedzę, która ożywia do wzrostu. Właściwego, prawdziwego wzrostu, którego bezforemną esencję przedstawił Budda a w formie ma przejawienie we wszystkich religiach, które tej prawdy jeszcze nie zatraciły.


Swami P. SaiSiwa

czwartek, 16 lutego 2017

Różowy Lotos - rozmowa z Bogiem

2017-02-17

Różowy Lotos - rozmowa z Bogiem


Dziś bawiłem się układem graficznym dla tego bloga. Długo szukałem tła, które by pasowało do uczuć. Uczuć nie tylko bezinteresownej miłości, ale tak samo mych głębokich uczuć dla wszystkich bodhisattwów z wszystkich czasów. Złotem bym ich obsypał, z radością bym im służył,.. lecz uczucie jest trudne do zdefiniowania. Łatwiej kiedy się rozłoży aspekty związane z miłością bodhisattwów. Róż bezinteresowności, lotos przebudzenia, zieleń miłości i nadziei bliskiej ludziom, niebieski (w logo) prawdy. Tak po długich poszukiwaniach wyłonił się różowy lotos na tle zieleni. Pięknie, to mi pasowało.

Wyłączyłem kompa, usiadłem do medytacji śpiewając z oddechem Boskie Imię Siakti. Nagle w me serce wpłynęła różowa kula światła. Rozpromieniła me serce i wypełniła cudownym uczuciem. Oczywiście medytacji już nie dało rady prowadzić... Zapytałem więc:

SaiSiwa: Co to jest?
Siakti: To ode Mnie, Ja tym jestem.
SaiSiwa: Tak, tą cudowną miłością. Współczuciem wszystkich bodhisattwów.

Tak, już zapomniałem. Tym jest „kurz świata”. Właściwie to powinienem w tym miejscu przeprosić wszystkie szlachetne kobiety również idące drogą bodhisattwy. Me sztampowe postrzeganie kobiet jako niewolniczo przywiązane do swej kobiecej roli... oględnie mówiąc... Siakti zdemaskowała. Od dawna coraz mocniej widzę, że następne żywoty chcę mieć samotne, poświęcone Bogu i służbie. Mam dość ciągłego obcinania skrzydeł w związkach. Teraz Siakti oznajmia coś przeciwnego, że jest ucieleśnieniem współczującej miłości i obdarza mnie tą samą cudowną miłością jak podziękowaniem za to że właśnie zrobiłem szatę graficzną dla tej stronki. Po raz kolejny podkreśla, że jest taka jak ja. Jest w końcu mą Odwieczną Małżonką. Mogła by więc być inna? Ech, ten kurz świata trzeba otrzepać ze swych szat...

Siakti: Ja cię wspieram.
SaiSiwa: Dziękuję za potwierdzenie.

Swami P. SaiSiwa

Kurz Świata - wiersz

2017-02-16

Kurz Świata - wiersz


Włóczęga powolna, drogi nieznane...
Nie wiem kogo spotkam
Ani z czym się zmierzę.

     Droga, co kresu swego nie zna.
     Ani trudu stóp poranionych
     Pokrytych kurzem świata.

Kto pozna TO, co czyste płonie
W sercu oczyszczonym każdego
Z kurzu spraw tego świata?

     Od lat me szaty również
     Kurzem się pokryły, zszarzały
     Lecz nie me gorejące wnętrze.

Jakobym lawa, z wierzchu twarda i szara
Wewnątrz nic mego żaru nie wyziębi
Odwieczne Ślubowania!

Swami P. SaiSiwa

środa, 15 lutego 2017

Droga Pomagania (?)

2017-02-15

Droga Pomagania (?)



Nie ma możliwości pomagania idąc cudzą drogą.
Można skutecznie pomóc tylko idąc drogą własną.


Bodhisattwa, pomagający innym na ich drodze życia, jeżeli idzie z kimś, komu chce pomóc, cudzą sobie drogą życia w nadziei, że kiedyś jego Wyzwalająca Mądrość zostanie usłyszana to jest w wielkim błędzie. Będzie wręcz odwrotnie. Głupota tego komu pomaga będzie mu wpajana jako rzekome „mądrości” aż do samego końca. Co więcej, energia tegoż bodhisattwy będzie użyta by jeszcze bardziej brnąć w fałszywym kierunku w fałszywych wartościach. Na koniec, kiedy fałszywa droga i tak się wyczerpie doprowadzając do cierpienia, bo kiedyś musi, to bodhisattwa zostanie obarczony winą za niepowodzenia.

I słusznie, to znaczy bodhisattwa naiwnością sobie na to zasłużył.

Przekonuję się o tym za każdym razem. To mojego życia doświadczenie... aż do bólu i za każdym razem z każdym rokiem życia. To jest czego ja się teraz uczę.


Nie tak to działa!

Choćby największe współczucie było w sercu, to można tylko przeciąć drogę uwikłanemu iluzjonerowi. Jeśli on tego nie zauważy należy go z tym pozostawić aż sam dobrnie do końca swej drogi iluzji i cierpienia. To jego podróż ... i to może się wydawać brutalne wobec uwikłańca... ale nie jest. Bowiem po pierwsze iluzjoner ten będzie miał na podróż tylko swoją własną energię i wyczerpie ją szybciej a przez to mniej szkód karmicznych sobie wyrządzi. Po drugie sam będzie musiał wskazać na siebie, jako sprawcę swej porażki. Iluzjoner zawsze stara się wskazywać na innych a im szybciej zrozumie swój błąd tym lepiej. Dopiero kiedy wskaże na siebie, swój chory od iluzji umysł, dopiero wtedy jest szansa by coś mógł/chciał zmienić.

Przeciąć komuś drogę...

...znaczy dać przykład siebie nieuwikłanego i zawsze szczęśliwego. Jeżeli damy się poznać, ale nie wciągnąć na drodze życia to jest tyle co trzeba. Wtedy owy uwikłaniec może porównać swoją opłakaną sytuację z kimś żyjącym zawsze w pokoju ze sobą i innymi, w miłości, moralności i prawdzie, jak i niekrzywdzeniu kogokolwiek.... itd. Słowem: żyjącego w Dharmie. Jest szansa, że sam poprosi o tę magiczną mądrość, o Mądrość Wyzwolenia. Tak, musi sam o nią poprosić by móc wstąpić na drogę Dharmy i osiągnąć Wyzwolenie.

Swami P. SaiSiwa